czwartek, 21 stycznia 2016

"W głowie się nie mieści", czyli powrót do krainy wyobraźni

Pixar kieruje swoje najnowsze dzieło do młodszych widzów, ale też puszcza oko do tej części publiczności, która zdążyła wyrosnąć z dziecięcych fantazji.

Amerykańska wytwórnia Pixar, która zapoczątkowała prawdziwą rewolucję w filmach animowanych, nie ustaje w próbach zaskoczenia widzów nowymi pomysłami. Twórcy takich kasowych hitów jak „Toy Story”, Gdzie jest Nemo?”, „Iniemamocni” i „Auta” wracają z produkcją, która uderza w niezwykle emocjonalny (i to dosłownie) ton. 

„W głowie się nie mieści” opowiada historię pięciu emocji, które sprawują pieczę nad wspomnieniami i osobowością Riley Andersen, jedenastolatki z Minnesoty. Obdarzeni ludzkimi cechami Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza patrzą na świat oczami bohaterki zza panelu elektronicznej konsoli w Centrali, która znajduje się w głowie Riley. Mimo znaczących różnic charakterów tworzą zgrany zespół gotowy służyć i chronić dziewczynkę przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Dzięki pozytywnemu nastawieniu niebieskowłosej Radości, która jest nieformalną liderką grupy, dzieciństwo Riley upływa bez większych traum, a jej pamięć wypełniona jest beztroskimi wspomnieniami. Sytuacja ulega drastycznej zmianie, kiedy w wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń fundamentalne wspomnienia Riley wymykają się spod kontroli, a ona sama zaczyna tracić swoją osobowość. By ocalić nastolatkę, Radość w towarzystwie Smutku udaje się w niebezpieczną podróż po zakamarkach umysłu Riley. Współpraca dwóch kontrastujących ze sobą emocji może jednak przynieść odwrotny od planowanego skutek.

Twórcom „W głowie się nie mieści” należy się szczególne uznanie nie tylko za wyjątkową pomysłowość w przedstawieniu wewnętrznego świata nastoletniej bohaterki. Swoje najnowsze dzieło Pixar kieruje do młodszych widzów, ale też wyraźnie puszcza oko do tej części publiczności, która zdążyła wyrosnąć z dziecięcych fantazji. Niepozbawiona kreatywnych rozwiązań opowieść zabiera nas w fascynujący świat Krainy Wyobraźni i niekończących się korytarzy pamięci, w których ukrywa się niewidzialny przyjaciel z dzieciństwa, a ekipa zgorzkniałych sprzątaczy pozbywa się zakurzonych wspomnień, od czasu do czasu podsyłając do Centrali irytującą piosenkę, której nie można wyłączyć.
„W głowie się nie mieści” przywołuje skojarzenia z kultową serią „Było sobie życie”. O ile jednak francuska animacja tłumaczyła zawiłości funkcjonowania ludzkiego organizmu, tak przepełniona kolorem produkcja Pixara porusza problem własnej tożsamości. Przede wszystkim jednak jest to pełna błyskotliwego humoru krzepiąca opowieść o tym, że choćbyśmy próbowali uciekać od problemów, nie uciekniemy od potrzeby bliskości i przyjaźni. 

Film, który swoją premierę miał na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, po projekcji został przyjęty przez zgromadzonych na sali dziennikarzy owacją na stojąco, co jest dodatkowym argumentem za tym, aby „W głowie się nie mieści” dodać na listę obowiązkowych seansów filmowych.

"W głowie się nie mieści"
Reż. Pete Docter
Premiera 1 lipca 2015

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz