czwartek, 9 marca 2017

Zwiastun "Małej Syrenki" zmiażdżony przez widzów

Powiedzieć, że zwiastun aktorskiej "Małej Syrenki" nie spotkał się z ciepłym przyjęciem, to jak powiedzieć, że "Obcy" to film przygodowy. Niby jest w tym trochę prawdy, ale to jednak niedomówienie.




Zwiastun został dosłownie zmiażdżony. Na forach internetowych zawrzało, na Facebooku ludzie nie wahają się wylać pomyj na dwuminutowy klip. Widzowie tak jednoznacznie wypowiedzieli się na temat pomysłu nakręcenia filmu, że pod trailerem na YT zablokowano możliwość dodawania komentarzy. Dlaczego? Sprawa jest bardzo prosta.
Wszyscy spodziewali się aktorskiego remake'u filmu Disneya z 1989 roku. Tymczasem "Mała Syrenka", która została zaprezentowana w zwiastunie, to zupełnie inna historia. Podobno film wyreżyserowany przez Chrisa Boucharda i Blake'a Harrisa ma być oparty na baśni Hansa Christiana Andersena, a nie na filmie Disneya, ale coś mi tu nie gra.

Znany z tworzenia nieszczęśliwych historii duński pisarz stworzył "Małą Syrenkę" w 1837 roku. Główna bohaterka, zakochując się w człowieku postanawia zrezygnować ze swojej syreniej nieśmiertelności, by żyć z nim na powierzchni. Brzmi tak jak w ekranizacji Disneya (tylko zakończenia nieco się różnią). Natomiast w pierwszym aktorskim filmie dostajemy syrenę uwięzioną w cyrku, jest dużo chodzenia i mówienia i powiedzmy sobie szczerze: fakt, że Shirley MacLaine zapewne będzie syreną "po latach" jest tak oczywisty, że mogliby to napisać wielkimi literami.

Wygląda na to, że tytuł najbardziej znienawidzonego filmu jeszcze przed premierą obejmie w tym roku właśnie "Mała Syrenka" (dla przypomnienia: poprzednio była to damska wersja "Ghostbusters").

Premiera w maju 2017.


Jeżeli chcecie zobaczyć NAPRAWDĘ niesamowity film o syrenie, polecam zamówić przez eBaya albo Amazona chińską "Syrenę" z 2016 roku. To, co się tam dzieje to jakiś kosmos.

Enjoy!


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz